Niebo nad Berlinem Wima Wendersa to film niezwykły. Pozbawione warstwy fabularnej dzieło niemieckiego reżysera wykracza poza dawno utarte schematy współczesnego kina oferując subtelną ale i niesłychanie ciekawą rozprawę nad ludzką (czy raczej niemiecką )duszą . Akcja ropoczyna sie od lotu nad szarą i mętną metropolią , w której żyją zawiedzeni codziennością ludzie . Ich poczynania obserwują z góry anioły zaafascynowane przywilejem doświadczania . Doświadczania zapachu kwitnącej jabłoni , spotkania się z przyjaciółmi , rozmowy z bliską ci osobą czy wypice kawy w mrozny poranek . O cieszeniu się z tak prozaicznych spraw zdaje sie zwykli zapomnieć zwykli mieszkańcy Ziemi . Problemy i pośpiech przesłaniają cały obraz , z którego składa się nie tylko zło , ale i także dobro . Ta wieczna rozgrywka między cielesnością i duchowością gdzie co chwilę przeważa sie szala na jedną strone by w chwili radości znów wystrzelić do góry niczym anioł . Wiedza i wiara ścierają ze sobą przecząc sobie nawzajem podczas gdy tak naprawdę powinny egzystować w idealnej symbioze wzajemnie się wspierając . Świat realny w oczach żyjącego to powolna i żmudna wędrówka , która nie oferuje nic oprócz strachu przed niepewnym jutrem .Zacietrzewieni we własne słabostki , pożądania i nadzieje wyzbywamy się najbardziej ludzkiej cząstki naszego jestestwa - radości bycia . Dochodzi nawet do tak nieprawdopodobnej sytuacji ,że anioł sam domaga powrotu do świata żywych co nie co kłóci się z naszymi przekonaniami o wyższym bycie . Można to zinterpretować w dwojaki sposób , ale bardziej skłaniam się ku opcji zbyt przejaskrawionego przeznaczonego dla wybitnych sceptyków (a wręcz fatalistów ) wizerunku życia doczesnego . Sens jest tak samo dostępny dla jak dla każdego innego anioła . On znajduje się w każdym z nas . Wystarczy tylko dobrze poszukać .
skomentuj (0)