Cokolwiek ,byle nie na siłę. 2010-02-19 16:07:41

Stało się . Allen powraca do swojej kryjówki i ukochanego miejsca na świecie ,Nowego Jorku . Po (nieudanej ) przeprowadzce do Londynu i nie skonsumowanej do końca wycieczce w Barcelonie stary poczciwy hipochondryk snuje swe słodko-gorzkie refleksje o życiu . W sumie nic nowego , pytania natury egzystencjalnej przyoblekanej w zjadliwą satyrę z licznymi ustępami i hołdami dla znanych i znaczących nazwisk w świecie . Z tyn drobnym wyjątkiem ,że główną rolę gra nie poszkodowany przez los Woody tylko jego alter go , Larry David,który wypadł nadzwyczaj pozytwnie na tle bezbarwnych i jednostanych postaci . Zgorzkniały geniusz po rozwodzie spotyka pewną młodą dziewczyną ,która się w nim zakochuje .Banalne ? Nie inaczej .Jednak pod tą przykrywką kryje się analiza psycholgiczna postaci,które jak to bywa w filmach Allena nie potrafią odpowiednio pokierowac swoim życiem . Każdego dręczą mniejsze badz wieksze rozterki , z którymi w nieodległej przyszłości bedzie sie musiał zmierzyc. Początkowy bunt i nonkorfizm stopniowo mięknie i przeobraża się w skrytą harmonię z bezlitosnymi prawidłami życia . Oprócz słabej gry aktorskiej osób trzecich (słabiutka Evan Rachel Wood) mamy dużo większy zgrzyt ,a mianowicie brak charakterystycznego lekkiego i inteligentnego humoru , który zaskakuje swą przewrotnością i przenikliwością. Tutaj tego nie mamy , satyra przypomina postawe Borisa ,kulawego zgarbionego dziadka ,którego nie bawi już życie .Tak też widzę twórczośc Allena , od błyskotliwego inteligenta klasy średniego do zgrzybiałego skostniałego frustrata ,który filmy robi praktycznie z przyzwyczajenia ,tylko po to by skutecznie zabic czas  w oczekiwaniu na niechybna śmierc . W tym rozumieniu filozofia plynaca z tego filmu ''cokolwiek da rade '' skutecznie opisuje forme niegdysiejszego mistrza .

skomentuj (0)

Jarmusha bezlimitowa przypadkowość 2009-11-15 20:04:00

''Ten kto uważa się za najpotożężniejszego powinien skończyć na cmentarzu . Tam przekona się czym naprawdę jest życie . Kupą brudu'' - ten znamienny cytat krąży z nami po całej szerokości filmu . Pośród niedostatków zycia codziennego człowiek zapomina o własnej sferze duchowej przez co tak znacznie oddala się od walsnych korzenii jestestwa . Jarmush w swoim niezwykle artystycznym popisie zakłada hipoteze smutną acz prawdziwą o industrializacji życia co skutecznie odbija się na dalszych warstwach społecznych . Kradzież , rozboje ,zabójstwa ,gwałty to końcowe fragmenty procesu upadku ery człowieka w świecie zdominowanym przez maszyny . Wierzchołek góry lodowej ,która jak widać zdaje sie nie mieć końca . Gdy tracimy orientacje kto jest dobry ,a kto zły ,kupujemy rzeczy masowo bez względu na to jaką one mają rzeczywista wartość , uczestniczymy w fikcji, na którą nie musimy się zgadzać . Wzorem bohatera Obcego może odciąć się grubą kreską od świata zewnętrzenego popadając w wyniszczający system nihlizmu prowadzący do emocjonalnej anihliacji albo też wejrzeć w głąb samego siebie i ocknąć się z mętnego snu jakim jest życie . Ta myśl nosi znamiona buddyzmu , jednak nie wyklucza innych religii jak islam czy chrześcijaństwo . Ważne by każdy dotarł do głębin własnego jestestwa i uwolnił się z kajdanów egoizmu i egocentryzmu jakimi obarcza nasza współczesna popkultura . Moralne odrętwienie zakończy się w chwili prawidzwego zrozumienia mechanizmów prowadzących twoim jak i całego wszechświata życiem .Pogoda ducha wespół z pokorą zdają sie być remedium na okrutną rzeczywistość  . Wszelkie przyjmeności tracą blask wraz z zachodem śłońca , warto więc skupić uwagę na tym czego każdy pożąda i do czego jest powołany . Bezustannej radości życia .

skomentuj (0)

Demencja dobra 2009-11-12 19:43:02

    

Ta potulna starsza kobieta ima sie różnych zajęć .Realizuje  się jako typowa matka polka -pierze, gotuje ,sprząta , słowem człowiek złoto.Nikt by jednak nie przypuszczał ,że pod tym płaszczykiem niewinności i szczodrego bezinteresownego kryje się potwór zaślepiony w swym postępowaniu .''Pomagam młodym kobietom'' -rzekła Vera w ramach odpowiedzi na swoje przestępstwo . Ogromny problem moralny dla społeczeństwa dla jednostki wydaje się być nie tyle sporny co wręcz niezauważalny . Niewytłumaczalne ? Bynajmniej . Przypadki wielu ''normalnych pobożnych'' person nie raz udowodniały nam ,że najbardziej podziwiani mają najwiecej za paznokciem . Czy to porównanie jednak pasuje do omawianego tu przypadku Very Drake ? Nie do końca ,bowiem telewizyjne czarne owce zazwyczaj z premedytacją skracały o głowę swoich małżonków,dzieci itp .Tutaj mamy do czynienia z przewartościowaniem wartości ,które wychodzi summa sumarum in plus na finiszu filmu . Wizerunek głównej bohaterki ani na moment nie drgnie w oczach widza . Przestępstwo dokonywane przez anioła jest zupełnie inaczej odbierane nizli byłby to autor mniej szlachetny i prostoduszny . Ten anioł posiada moc zbawienia ,która paradoksalnie może obrocić zło w dobro . Zabieg aborcji w oczach Very to uratowanie istniejącego bez przestrzeni na kolejne życie . Po trupach do celu zdaje sie mówić  jej motto zyciowe co w naszym pojeciu niezwykle sprecyzowanym pogladowo nijak nie ma sie do rzeczywistości czarno białej . 

skomentuj (0)

O korzyściach bycia ''po prostu'' 2009-06-22 17:28:16

 

Niebo nad Berlinem  Wima Wendersa to film niezwykły. Pozbawione warstwy fabularnej dzieło niemieckiego reżysera wykracza poza dawno utarte schematy współczesnego kina oferując subtelną ale i niesłychanie ciekawą rozprawę nad ludzką (czy raczej niemiecką )duszą . Akcja ropoczyna sie od lotu nad szarą i mętną metropolią , w której żyją zawiedzeni codziennością ludzie . Ich poczynania obserwują z góry anioły zaafascynowane przywilejem doświadczania . Doświadczania zapachu kwitnącej jabłoni , spotkania się z przyjaciółmi , rozmowy z bliską ci osobą czy wypice kawy w mrozny poranek . O cieszeniu się z tak prozaicznych spraw zdaje sie zwykli zapomnieć  zwykli mieszkańcy Ziemi .  Problemy i pośpiech przesłaniają cały obraz , z którego składa się  nie tylko zło , ale i także dobro . Ta wieczna rozgrywka między cielesnością i duchowością gdzie co chwilę przeważa sie szala na jedną strone by w chwili radości znów wystrzelić do góry niczym anioł  . Wiedza i wiara ścierają ze sobą przecząc sobie nawzajem podczas gdy tak naprawdę powinny egzystować w idealnej symbioze wzajemnie się wspierając . Świat realny w oczach żyjącego to powolna i żmudna wędrówka , która nie oferuje nic oprócz strachu przed niepewnym jutrem .Zacietrzewieni we własne słabostki , pożądania i nadzieje wyzbywamy się najbardziej ludzkiej cząstki naszego jestestwa - radości bycia . Dochodzi nawet do tak nieprawdopodobnej sytuacji ,że anioł sam domaga powrotu do świata żywych co nie co kłóci się z naszymi przekonaniami o wyższym bycie .  Można to zinterpretować w dwojaki sposób , ale bardziej skłaniam się ku opcji zbyt przejaskrawionego przeznaczonego dla wybitnych sceptyków (a wręcz fatalistów ) wizerunku życia doczesnego . Sens jest tak samo dostępny dla jak dla każdego innego anioła . On znajduje się w każdym z nas . Wystarczy tylko dobrze poszukać .

skomentuj (0)

Natura to bezwzględna dziwka 2009-06-09 21:02:47

Trier to fenomen naszych , przesadnie tolerancyjnych czasów . Gdy inni robią subtelne , melancholijne smutasy o bólu egzystencjalnym on tworzy specyficzne arcydzieła , które grają na ludzkich emocjach nie gorzej niż niedzielna katecheza . Antychryst nie wyłamuje się z tego szeregu .  Szokuje i obnaża  prawdę o ludzkiej i nie tylko naturze , dlatego tak wielu to oburzyło intelektualnych mieszczuchów w Cannes . 

Przed seansem niezle w klimat grozy wprowadziły mnie trailery skandalicznie słabo prezentujących się thrillerów , które straszą tylko dobrym udzwiękowieniem . Wstępniak to wyborna , doskonała w każdym calu poetyka cynizmu . Spadające krople wody i sex pod prysznicem na oczach małego synka , który zapragnął śmierci . Wybijają z pionu same niezwykle pikantne sceny stosunku , ale i brak taryfy ulgowej względem dzieciaka . Toż to nie mieści sie w ramach naszego codziennego pojmowania by dziecko było nie tyle zanihilowane , co lekko draśniee , ale Lars nie bał sie pokonać kolejnej bariery morlanej . Za to mu należy się cześć i chwała . W cynizmie ustępuje tylko Bunuelowi .  

Wraz z pierwszym rozdziałem (znane zagranie u reżysera ) zaczyna sie powolnie rozwijająca sie walka o duszę bohaterki opętanej żalem po stracie ukochanego dzieciaczka . Jej małżonek ( zajebisty Defoe !) przeprowadza z nią terapią , która wrazz postępem czasu przeradza sie w chorą grę emocjonalną miedzy nimi obojga . Zło obradza się w nich obojgu . Kobieta jako bardziej rozwinięta emocjonalna jednostka jest barzdiej narażona na stany lękowe tudzież maniakalno depresyjne . Mami się różnych środków jednak prawdziwej przyczyny jej depresyjnego stanu nie jest w stanie rozwikłać bez pomocy męża . Początkowa depresja przeradza się w obsesyjny niepokój będacy z kolei naturalnym stanem  psychicznym wśród osób przechodzacych żałobę po stracie najbliższej osoby . To natura jest tematem przewodnim filmu . Ona burzy i niszczy według filozofii zgniecionego mentalnie Triera . Dostrzega i wypunktowuje z religiną dokładnością destrukcyjną działalność przyrody , której jesteśmy dziecmi . To może być dobroduszna matka zapewniająca nam schron w czasie deszczu , ale i też bezduszna rywalka rządzaca się swoimi bezwględnymi prawami . Nic dla niej nie ma znaczenia prócz reprodukcji i podtrzymania gatunku przy życiu . Daje , ale i odbiera dar egzystencji , by igrać dalej z kolejnymi potępieńcami . Piękny wizerunek z zewnątrz może mamić , ale nie odbierze nam prawa by negować nieskazitelność tego piękna . Martwe pisklęcie pożerane przez setki mrówek , pełzający płód sarny i rosierdzone wnętrznośći wilka to obrazki które rzadko kiedy mamy sposobnośc zobaczyć w filmach przyrodniczych . Ów wizerunek siedzy w naszej podświadomości ,a reżyser ma na celu tylko przypomnieć pewne cechy , co niewatpliwie mu sie udaje prezentując je z diaboliczną satysfakcją . To zło siegajac troche dalej niż fizycznośc , bedacy jej znaczacym aspektem , ale nie jedynym . Przynajmniej nie najważniejszym . Mentalność to swoista walka tocząca się odwiecznie między dobrem i złem , będaca niekiedy dobrodziejstwem a niekiedy przekleństwem rodzaju ludzkiego .  Przmierzamy nią całą wszechświat , jednak są momenty gdy trafiamy na pułapki , z których nie idzie się wydostać . Jak niewinna mucha wplątani jestesmy w siec ludzkiej mroczności szarpiać się i motając , chwytajac różnorakich sposóbów by uciec od przeznaczenia jednak w pewnym momencie opadamy z sił  i godzimy  się na los i czekając na egzekucję . 

Religia też znajduje swe zaszczytne miejsce wśród winnych . Niczym Nietzsche negujemy interwencje bożą w świat ludzki odnajdujemy innego sprawce chaosu . ''Natura to kościół szatana''   mówi kobieta czyli z kolei synonim ludzkiego diabła , prekursora wszelkich złorzeczy , najlepszej uczennicy Lucyfera  . I tak gdy na początku byliśmy świadomi lub też dogłębnie przekonani , że to ONA jest TYM złem tak końcówka rozwiewa nasze wątpliwości co jeszcze korzystniej wpływa na ogólny wizerunek zdefibrylowanego psychicznie obrazu . Jedynie co mnie martwi w tej egzaltacji zła to nieuzasadniona merytorycznie makabra przypominająca groteską z serii o Jigsawie .Żal , ból i rozpacz mogą się nam objawiać w bardziej wyrafinowany panie Trier . 

Podsumowując jest bardzo usatysfakcjonowany z nowego projektu bezkompromisowego duńczyka . To skuteczna forma autoterapii gdzie ból i zniechecenie można zażegnać nie bez ogromengo wysiłku , ale z jakim triumfem . To destrukcja , która jak na ironię zbawić ludzkość . Gdy Nietzsche wypowiedział słynne słowa ''gott ist tot'' ludzkośc przekleła go na wieki . Nihilizm z którym tak zawzięcie walczył został z nim aż do końca . Trier tworząc ten obraz też zdaje sie nam coś powiedzieć . Zło istnieje i stara sie nas zabić  od środka , jednak po npisach końcowych zamiast samobójczego konsensusu mamy rozkwit na ustach cynicznego uśmiechu . Czy to nie jest piękne ? 

skomentuj (2)

Lumet czyli frustracja jest wśród nas 2009-06-07 20:49:55

Wymieniając tuzów dzisiejszego kina amerykanskiego nie sposób pominąć Lyncha , Gilliama , Manna , braci Coen  . Oni zwykli zawsze nie zawodzić . Jednak spośród tych łatwych  do zapmiętania nazwisk rzadko kiedy przybliży się jednemu znaczącemu twórcy , który kręci filmy od ponad pół wieku . A jest nim nie kto inny jak Sidney Lumet . Mimo ,że ma już 85 lat na karku dalej tworzy i wytacza nowe horyzonty w skostniałaj formułie pełnometrażu czego dowodem jest wyśmienity '' Nim diabeł dowie się , że nie żyjesz '' . Osobiście stawiam go na równi z takimi gigantami Ameryki jak Elia Kazan , Stanley Kubrick czy Alfred Hitchock . Co go wyróżnia spośród innych , bardziej maintstreamowych reżyserów ? Przede wszystkim to ,że podejmuje sie ludzkich problemów . Jest blisko zwykłego człowieka  , podatnego na pokusy świata zewnętrznego , który  będac w opozycji do bezmyślengo społeczeństwa rozpaczliwie pragnie zmienić swój los .Impulsem do działania w znacznej większości jego filmów jest zła energia skumulowana we frustracji . Jest to wynikiem albo bezsilności wobec apararatów władzy ( 12 gniewnych ludzi ) , ścigania (Serpico, Agresja  ) , armii (Wzgórze ) ogólnie dobrze rozumianego systemu (prorocza ''Sieć'' )  lub też własnej fatalnej kondycji finansowej ( Pieskie Popołudnie , Nim diabeł dowie się , że nie żyjesz ) . Te persony działaja w pojedynku , bez żadnego wparcia , ani ze strony najbliższego otoczenia , ani też bez odpowiednio uprzednio zaplanowanego planu co zrobić by odmienić zle poukładany świat . Często są silne w swym postanowieniu , twardo stapają po ziemi , są bezkompromisowe , pozbawione skrupułów oraz chętne na podjęcie najbardziej radykalnych działań co w wielu przypadków kończy się tragiczne , rzadziej bardzo kosztownie . Suma sumarum , Lumet jako zawzięty socjalista nie widzi szans w jednostce jako szansie na zbawienie ludzkości . Sentencja końcowa w każdym jego filmie powtarzana jest jaka mantra '' Nie próbuj '' co znacząca odbija się na wizerunku współczesnego człowieka pozbawionego chęci i celu do walki z życiem . Woli zadowolić się tym co ma niżli wysokie stanowisko w dużej korporacji , które niesie ze sobą sporo ryzyko zawału serca . To sceptycyzm , ale bynjamniej nie nihlizm , bo pozwala nam zwykłym widzom  obejrzeć świat z trochę innej perspektywy , zarezerwowany tylko dla nielicznychnie powinien wywoływać u nas poczucia lęku , zazdrości czy nienawiści . To co serwuje ci telewizja czy rządz to jedno . To co zrobisz ze swoim życiem to drugie . Dużo bardziej znaczące i nie mniej zawiłe . 

skomentuj (5)

Księga Gości
plasmatis.blogspot.com

www.cafesnob.blog.pl